Nasza miłość … narodziła się w Livigno

Już niebawem minie rok od czasu, kiedy mój mąż postanowił spełnić swoje marzenie
i zabrać naszą rodzinę
w pierwszą, można by rzec "dziewiczą" podróż kamperem. Wszystko działo się bardzo spontanicznie. Był koniec marca, za nami ciężki początek roku i brak perspektyw na urlop, a do wakacji zostało jeszcze parę dłuuuuugich miesięcy. Na szczęście nadarzyła się okazja...o ile większości osób ciężko jest sobie wyobrazić spędzanie Świąt Bożego Narodzenia poza krajem, to Wielkanoc coraz częściej staje się pomyślną okolicznością do podróży. Tak też było w naszym przypadku. Po naradzie rodzinnej, wynajęliśmy kampera i całą pięcioosobową drużyną ( ja, mój mąż, nasz niespełna 3 letni wtedy synek Tymon + moi rodzice - tak, tak, dobrze czytacie, mój mąż na pokład zabrał również swoich teściów :)) ruszyliśmy w naszą pierwszą caravaningową podróż. Kierunek ? Ponieważ obydwoje uwielbiamy jeździć na nartach wybór destynacji nie mógł być inny niż malowniczo położony kurort narciarski - Livigno - nie bez przyczyny zwany "Małym Tybetem" Włoch, dlatego Livingo to temat na osobny wpis.



 


Im bliżej było do dnia wyjazdu tym więcej pytań kłębiło się w mojej głowie...kamperem na narty ?! czy to jest odpowiedzialne … jeszcze z 3 letnim dzieckiem. Czy nie zamarzniemy w nocy, czy ogrzewanie będzie na tyle wydajne, żeby ogrzać nasz mały, przenośny domek na kółkach ? Jak ja nas spakuje, sprzęt narciarski, ciepłe ubrania i buty zimowe, do tego zapasy jedzenia na 10 dni … Gdzie my to wszystko pomieścimy ? I najbardziej frasujące pytanie: jak my ze sobą wytrzymamy w 5 osób na tak małej przestrzeni … czy wrócimy jako jedna rodzina ?


 



W KAMPERZE FAJNIE JEST


Pierwszy obraz, który mam przed oczami kiedy wracam do wspomnień z naszej podróży to mój mąż "siedzący za kółkiem", ale to nie był zwykły codzienny mąż. Ten mąż miał blask w oczach i przepełniała go duma. Miałam wrażenie, że ster, który dzierżył w dłoniach niestrudzenie przemierzając tysiące kilometrów i nie dopuszczając nikogo na fotel kierowcy, dodawał mu skrzydeł, a na twarzy malował się uśmiech, który szeptał " ahoj przygodo" !!!


Kamper

 

Cała pozostała załoga kampera, długą ponad 24 godzinną jazdę zniosła z niemniejszym uśmiechem, ale przede wszystkim podekscytowaniem. Nasz najmniejszy podróżnik spisał się bardzo dzielnie, zajęty grami planszowymi, książeczkami, a przede wszystkim widokami za oknem, nawet się nie spostrzegł kiedy dotarliśmy na miejsce. W chwilach "marudkowania" z pomocą przyszedł zestaw telewizyjny i nagrane przez nas wcześniej ulubione bajki Tymonka.


Kamper



PAKUJESZ SIĘ TYLKO RAZ I W DROGĘ


To jedna znajwiększych zalet kamperowania. Jeżeli dojedziesz na miejsce swojej podróży i okaże się, że warunki pogodowe są mało sprzyjające, to wsiadasz do kampera i dalej w drogę w poszukiwaniu szczęścia.
Nie ma konieczności ponownego pakowania całego dobytku do walizek, bo wszystko co kochasz, bez czego nie możesz się obejść masz przy sobie, pod ręką. W pierwszą podróż, ponieważ nie byliśmy jeszcze doświadczeni w kwestiach pakowania się do kampera, zabraliśmy ze sobą pół domu. Zamiast jednej książki, zabrałam 5 tytułów, nie musiałam jak co urlop robić losowania, która książka jedzie ze mną, nie wspominając już o całej kolekcji książeczek z serii Kicia Kocia dla Tymonka. Prawdę mówiąc pakowanie się do kampera bardziej przypomina przeprowadzkę niż przygotowania do wyjazdu na urlop.


Kamper



PIERWSZE WRAŻENIA


Kamper bardzo miło nas zaskoczył. Przytulne, ciepłe wnętrzne z wygodnymi, dużymi łóżkami, w których bez trudu wysypialiśmy się z Tymonkiem u boku. Nie bez przyczyny wybraliśmy kamper typu alkowa ( dla niewtajemniczonych z sypialnią nad kierowcą), dzięki czemu wieczorem, kto miał ochotę na sen kładł się spać, a pozostali relaksowali się  w saloniku, grając w karty, czytając książki i delektując się błogą ciszą i spokojem. Kiedy tylko nadchodził dzień salonik był zaanektowany przez Tymonka, który bez problemowo zaaklimatyzował się we wnętrzu kampera i przystosował do nowych warunków.


Kamper



W GARNKU TRZEBA DOBRZE ZAMIESZAĆ, TAK JAK W ŻYCIU.


Wbrew pozorom gotowanie w kamperze to nie jest taka trudna sprawa. Zawczasu trzeba tylko dobrze przemyśleć menu i zrobić odpowiednie zapasy. Do naszej dyspozycji w wyposażeniu kampera mieliśmy lodówkę z zamrażarką i  3 palnikową kuchenkę gazową, cóż więcej potrzeba ? Ponieważ wszyscy pojechaliśmy z zamiarem odpoczynku, codziennie kto inny miał wachtę kuchenną.  Ponadto jedzenie nie musi być nudne czy monotonne. Przepyszny przykład szybkiego, smacznego śniadanka poniżej - jajo w koszulce - mniam. Najpiękniejsze w tym rodzinnym biesiadowaniu było to, że zasiadaliśmy do wspólnych posiłków i naprawdę cieszyliśmy się nie tylko skomponowanymi przez wybitnych szefów naszej kamperowej kuchni daniami, co po prostu samym byciem ze sobą oraz niekończącymi się rozmowami, na które na co dzień nie mamy niestety tak wiele czasu. 




 

Pomimo, że Włochy słyną z dobrej kawy, nie mogliśmy się obyć bez naszej ulubionej kafeterki - mała, wielka rzecz. Nie ma to jak pyszna, aromatyczna kawa o poranku, która stawia na nogi wszystkie nasze zmysły i pozwala z radością rozpocząć nowy dzień.


Kawa w kamperze.


Oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić degustacji lokalnych specjałów i kilka razy gościliśmy się we włoskich knajpkach i restauracjach. Mi do gustu najbardziej przypadł lokalny trunek - zwany Bombardino.


Bombardino, kamper

 



DLACZEGO WARTO PODRÓŻOWAĆ KAMPEREM ?


Dzisiaj naszą podróż wspominam z bardzo dużym sentymentem i wzruszeniem, a ponadto znam już odpowiedzi na pytania, które postawiłam na początku wpisu. Całą rodziną wróciliśmy z tej caravaningowej podróży szczęśliwsi i bardziej zżyci ze sobą. Ta wspólna wyprawa jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyła. To nie była podróż za jeden uśmiech, ale za tysiące takich bezcennych uśmiechów, które codziennie widziałam na twarzach najbliższych mi osób. Te piękne wspomnienia na długo pozostaną w naszych sercach.




 



TO NIE JEST KONIEC TO DOPIERO POCZĄTEK …


W nawiązaniu do tytułu tego wpisu Nasza miłość do caravaningu narodziła się w Livigno. Mam nadzieję, że każdy kto poświęcił czas na przeczytanie tej historii teraz już rozumie, a mam nadzieję, że i również po trochę czuje klimat i aurę jaką stwarzają rodzinne podróże kamperem. To właśnie implikacją tej podróży i związanych z nią przeżyć i doświadczeń było założenie firmy Camper Travel, która zachęca do spędzania wolnego czasu z rodziną w wyjątkowy i nadzwyczajny sposób.  Podróżowanie kamperem nie tylko zbliża do siebie ludzi, ale przede wszystkim daje również niczym nieograniczone poczucie wolności, spontaniczności i niezależności, które są bezcennymi wartościami dla każdego człowieka. Po prostu wsiadasz i jedziesz gdzie tylko wyobraźnia Ciebie poniesie. Każda podróż może być najpiękniejszą podróżą Twojego życia. Odkryj z nami uroki caravaningu. To co ? W drogę ?


camper travel, kamper


 

Komentarze

  1. test pisze:

    Komentarz 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *